Zagórzanie - Mszana Dolna i okolice home| mapa serwisu
Dzisiaj jest czwartek,
11 marca 2010 roku.

WSPOMNIENIA z 17 września 1939 - dr Christophera FLIZAKA - bratanka dr Sebastiana FLIZAKA...

Wspomnienia dr Christophera FLIZAKA – bratanka dr Sebastiana FLIZAKA… 

Od Pana dr Christophera (Krzysztofa) FLIZAKA – obecnie zamieszkałego w Stanach Zjednoczonych - bratanka dr Sebastiana FLIZAKA ! - otrzymałem niedawno e-maile zastępującej treści:

”Szanowny Panie,
Otrzymalem Pana bardzo dla mnie ciekawy artykul o moim stryju Sebastianie od jednego z reporterow "Tygodnika Solidarnosc", ktory zainteresowal sie mna, gdy otrzymalem zaproszenie od Pana Prezydenta Kaczynskiego na uroczystosc Swieta Wojska Polskiego na Placu Pilsudskiego przy Grobie Nieznanego Zolnierza i porobil sporo zdjec, gdyz bylem w mundurze kapitana Armii Stanow Zjednoczonych, wiec bylem ciekawostka. Jestem obecnie z wizyta w Polsce do konca pazdziernika, w Warszawie.

Oczywiscie, losy mojego stryja bardzo mnie ciekawia, chociaz tak naprawde to jego nie znalem. Moj ojciec, Tadeusz Szymon Flizak utrzymywal z nim listowny kontakt z Anglii, gdzie zmarl I zostal pochowany w Lancaster w 1976 roku, wiec kilka lat po Sebastianie. Ja bylem poraz pierwszy w Polsce w 1961 roku na krotko, lecz wowczas nic nie wiedzialem o moim stryju... a, szkoda. Pozniej dowiedzialem sie od ojca o nim i ze mieszkal gdzies na Slomce. Ale, to wszystko. Za pozno bylo by go tam odwiedzic.

Jesli ma Pan cos wiecej o nim, prosilbym o kontakt.
Dziekuje,
Krzysztof Flizak " 

* * *

”Pan Waldemar Zyszkiewicz z "Tygodnika Solidarność"
informuje mnie, że artykuł pt. "Najmłodszy Żołnierz Generala Andersa" już jest w druku i ukaże się w piątek, 18 września 2009 - poświęcony upamiętnieniu 70. rocznicy najazdu Czerwonej Armii na Polskę.

A oto Pana Waldka do mnie zawiadomienie:

* * *

”Szanowny i Drogi Panie Krzysztofie,

Opowieść o Pańskiej i Jego Bliskich epopei wojennej,
przynajmniej w jej części sowieckiej, z kilkoma epizodami
późniejszymi, jest już gotowa. Od niedzieli wisi w mojej
witrynie pod adresem:

http://waldemar-zyszkiewicz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=445&Itemid=33 " 

* * *

Z Warszawy, zasyłam moje serdeczne usciski i pozdrowienia wszystkim moim przyjaciołom po Bożym świecie.

Krzysztof Flizak”

* * *

A oto ten artykuł Waldemara Zyszkiewicza z "Tygodnika Solidarność"
pt. "Najmłodszy Żołnierz Generala Andersa" :
(Tygodnik Solidarność” nr 38, z 18 września 2008)

* * *

"Miał skończone siedem lat i tornister na plecach. We wrześniu 1939 zamiast do szkoły na wezwanie burmistrza nadgranicznych Dokszyc poszedł
z dorosłymi kopać rowy przeciwczołgowe… Jako dziesięciolatek był najmłodszym żołnierzem 2 Korpusu Polskiego gen. Andersa, ale tamte trzy lata wolne od nauki to – za sprawą sojuszu Hitlera ze Stalinem – naprawdę nie były wakacje.

Najmłodszy żołnierz generała Andersa
Krzysztof (Christopher) Flizak, kapitan Armii Stanów Zjednoczonych w stanie spoczynku, weteran wojny w Korei, urodził się w Równem, na Wołyniu, w sierpniu 1932. Sybirak, najmłodszy uczeń Junackiej Szkoły Kadetów w Palestynie, żołnierz i patriota, doktor psychologii, żywe związki z krajem ojczystym utrzymuje głównie dzięki licznej rodzinie swej żony Marii Matuszewskiej, poznanianki.
– Niestety, z moich krewnych w Polsce nikt już nie pozostał przy życiu – mówi Krzysztof Flizak. – Wojna zrobiła swoje, rodzinę matki wymordowali banderowcy, stryj ojca Sebastian, znany etnograf, zmarł bezpotomnie, podobnie jak jego dwie siostry. Ale jako zasłużony dla regionu gorczańskiego ma w Mszanie Dolnej ulicę swego imienia.

Górale z Podobina
Tadeusz Flizak, góral z Podobina pod Turbaczem, który służył w Korpusie Ochrony Pogranicza, ożenił się z Wołynianką Olgą Martynowicz. Przeniesiony służbowo do położonych nad Berezyną Dokszyc na Wileńszczyźnie, przed samym wybuchem wojny został mianowany komendantem niewielkiej strażnicy granicznej na południe od Puszczy Hołubickiej.
Jeszcze zanim aresztowało go NKWD, zdążył przykazać żonie, by wraz z pierworodnym Krzysiem i o dwa lata młodszą Jolantą, udała się na południe, w okolice Horodenki, gdzie duże gospodarstwo miał jego kuzyn, ze znanego góralskiego rodu Potaczków. Sierżant Flizak obiecał ich tam odszukać, zaraz po planowanej ucieczce. Jego syn z żalem patrzył na szablę, którą wraz z wojskowymi dokumentami ojca pomagał potem ukryć matce w ziemi. Jednak okrucieństwo wojny w pełni dotarło do siedmiolatka, dopiero gdy podczas nakazanej przez ojca podróży na przedmieściach Lwowa na własne oczy ujrzał skutki bombardowania: zabitych ludzi, zniszczone pociągi.
Władysław Potaczek, osadnik-legionista, wywodzący się z Podobina, gościnnie przyjął uciekinierów. Niestety, spokój nie trwał długo. W mroźną noc 10 lutego 1940 roku łomotanie kolb wyrwało wszystkich ze snu. Potaczków, wraz z czwórką dzieci, zabrano. Uciekinierów z północnych Kresów, czyli żony sierżanta Flizaka ani jego dzieci nie było jeszcze na liście osób przeznaczonych do wywózki.
– Matka płynnie mówiła po rosyjsku, prosiła więc komendanta, żeby zabrał nas razem z krewnymi, ale ten odmówił. Wystawił nam jednak zaświadczenie, że nie uciekliśmy z transportu i nakazał wracać do Dąbek na gospodarstwo. To chyba uratowało nam życie, bo papier z pieczątką onieśmielił Ukraińców, którzy rabowali już tam, co tylko się dało – wspomina Krzysztof Flizak.

Do widzenia, Europo!
O tym, jak wygląda podróż na wschód, w wagonie przeznaczonym dla 60 osób, z dziurą wyciętą pośrodku podłogi, niespełna ośmioletni Krzysztof Flizak przekonał się cztery miesiące później. 29 czerwca on, jego matka i siostra, już uwzględnieni w planach migracyjnych towarzysza Stalina, ruszyli pociągiem na wschód.
– Kipiatok z parowozu to jedyna rzecz, której było tam pod dostatkiem.
Kto miał ze sobą kawę lub herbatę, mógł jakoś przetrwać. Inni musieli zadowolić się cieczą, w której pływały oka trudnego do identyfikacji tłuszczu – opowiada kpt. Flizak. – Nazywano to zupą. Na szczęście, zabraliśmy ze sobą dużo sucharów, które matka z właściwą sobie przezornością zaczęła przygotowywać zaraz po pierwszych wywózkach.
Mały Krzysztof miał pretensje do matki, że kazała mu nieść do pociągu ciężką głowicę maszyny do szycia. Dopiero znacznie później zrozumiał, że ten singer uratował im życie na Syberii.
Podróż trwała sześć tygodni. Częściej stali na bocznicach niż jechali, bo pierwszeństwo miały przecież wojskowe transporty na zachód. Któregoś dnia z górnej półki wagonu, na której musiało zmieścić się piętnaście osób, ośmiolatek przez małe zakratowane okienko zobaczył cebulaste kopuły moskiewskich cerkwi. Innym razem dowiedział się od starszych współtowarzyszy niedoli, że ich pociąg właśnie przekroczył granicę między Azją a Europą.

W swierdłowskiej obłas’ti, w rejonie nad Tawdą
Mężczyzn skierowano do wyrębu lasu. Krzysztof miał pilnować, żeby spławiane Tawdą drewno nie tworzyło zatorów. Niezbyt bezpieczne zajęcie, ale z czasem nabrał zręczności w przeskakiwaniu z pnia na pień i operowaniu długim kijem. Olga Flizakowa szyła ubrania dla miejscowych. Jakoś się żyło, tylko komary mocno im dokuczały.
Zimą Krzysztof zapadł na szkarlatynę. Wysoka gorączka, szpital. Wyszedł z tego, lecz choroba mocno go osłabiła. Na tydzień przed pierwszą rocznicą ich wywózki Hitler złamał pakt. Kapitan Flizak wspomina, że wojna niedawnych sojuszników stała się dla zesłańców źródłem wielkiej nadziei.
Niemcy zaatakowały Rosję 22 czerwca 1941. Operacja Barbarossa wyprzedziła o dwa tygodnie planowaną na 6 lipca sowiecką Operację Burza. Już 10 sierpnia Stalin podjął decyzję o tworzeniu posiłkowej armii polskiej, a punkty zborne dla żołnierzy zaczęły działać – o paradoksie historii – 23 sierpnia 1941. Dokładnie w drugą rocznicę podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow.
– Myśmy jednak nic o tym nie wiedzieli, wiadomość o polskim wojsku dotarła dopiero zimą 1941/42 – mówi Krzysztof Flizak.
Ponieważ żona komendanta „posiołka” (osiedla), w którym przebywali, była bardzo zadowolona z kreacji szytych na singerze, więc komendant przymknął oko na uprawiany przez zesłankę zagon ziemniaków. Znów trzeba było nosić ciężkie worki na targ, ale dzięki temu dało się uskładać trochę pieniędzy, bez których nie byłoby mowy o podróży na południe, gdzie generał Władysław Anders zaczynał organizować polskie wojsko.

Dwa lata w Sowietach
Krzysztof Flizak spędził na terytorium Rosji Sowieckiej niespełna dwa lata.
Nieco dłużej – bo dwa i pół roku – pod sowiecką władzą. Upływ czasu i mnogość późniejszych wrażeń nie zatarły jednak wyrazistych wspomnień z tamtego czasu.
Barki na Amu-darii ciągnięte przez kołowy parostatek, grzebanie zmarłych na pustyni Kara-kum, dziesiątkowani przez tyfus brzuszny i plamisty oraz dyzenterię, czyli czerwonkę polscy żołnierze na ulicach osiedla Kermine w Uzbekistanie (dziś Nawoi) – te obrazy wciąż z wielką siłą oddziałują na emocje, choć odznaczony za waleczność i odwagę żołnierz 187 Samodzielnego Pułku Szturmowo-Desantowego Armii USA, ranny w wojnie koreańskiej Christopher Flizak od zawsze starał się żyć teraźniejszością.

Jego życie było urozmaicone, pełne niebezpieczeństw. Zaczynał jako siedmiolatek od kopania łopatką rowów przeciwczołgowych wokół Dokszyc. Swoje ósme urodziny i następne dwa lata życia spędził już w azjatyckiej części sowieckiego imperium. Wielki obcy kraj. Stałe zagrożenie życia. Głód, zimno i choroby. Praca ponad siły dziecka: dźwiganie ciężarów, zbieranie bawełny. Brak wieści o losach ojca. Ciężka choroba siostry. I niepewność, co przyniesie jutro.
Pod koniec zimy ruszył na poszukiwanie ojca: bez niego nie mieli szans
na wydostanie się z Rosji. Przez trzy dni jechał na gapę różnymi pociągami. Zmarznięty, bo noce były mroźne, dotarł do Kermine i tam, jak w nieudolnie napisanym scenariuszu, przed wejściem na posterunek żandarmerii natknął się na kolegę swego ojca z czasów przedwojennych. Gdy chłopak przedstawił się i podał cel wędrówki, żandarm zajrzał do środka i zawołał: Tadek, chodź tutaj!

Ojciec go nie poznał
– Ojciec wcale mnie nie poznał – mówi Krzysztof Flizak. – Nic dziwnego,
w tych łachmanach nie przypominałem przecież pierwszoklasisty sprzed dwóch lat.
Miary cudowności tego spotkania dopełnia fakt, że sierżant Flizak był w Kermine tylko przejazdem, bo chciał, żeby kolega sprzed wojny poświadczył jego tożsamość. Polacy zwalniani z obozów, zesłańcy, Sybiracy często nie mieli żadnych dokumentów, więc znalezienie znajomych ułatwiało pełnoprawny powrót do polskiej społeczności.
Sowiecka część odysei rodziny Flizaków dobiegła końca. Jako pierwsze ewakuowały się z Rosji matka i siostra Krzysztofa. On sam, mimo że niespełna dziesięciolatek, został skierowany do tworzonych właśnie kompanii młodzieżowych 2 Korpusu.
– Musiałem dodać sobie dwa lata. Przy mojej posturze pewnie niełatwo było
w to uwierzyć, ale kpt. Sarnowski, znajomy ojca sprzed wojny, nie robił mi trudności
– wyjaśnia najmłodszy żołnierz korpusu generała Andersa. – Wszystkim szło przecież o to, żeby jak najwięcej dzieci, młodzieży, cywilów mogło wyrwać się z Rosji. Bo Anders, w przeciwieństwie do Sikorskiego, znał Sowietów i nie ufał im ani za grosz.
Ewakuacją Polaków przez Morze Kaspijskie do Persji kierował w Krasnowodzku ówczesny ppłk Zygmunt Berling. W marcu 1942 na pokładzie statku transportowego „Mołotow” syn sierżanta Flizaka dotarł do Pahlevi.

Diabeł na zielonym motorze
Wielkanoc spędził już w Iranie. W pamięć wryli mu się Persowie sprzedający daktyle, rodzynki i zachwalane po rosyjsku jaja na twardo. Pamięta też obozy przejściowe, namiot dezynfekcyjny i brytyjskie mundury wojskowe przeznaczone do tropików: bluzy z krótkim rękawami, bermudy, korkowe hełmy. I zakwaterowanie w hangarach teherańskiego lotniska.
Ojciec dotarł z Rosji do Iranu ostatnim transportem, ale w warunkach wojennych rodzina znów na długo straciła ze sobą kontakt. Jeszcze parę razy syn musiał szukać ojca. A także matki i siostry.
Czerwonka dopadła dziesięciolatka w irackiej Habbaniyi. Nie bał się – jak dziś rekonstruuje swoją ówczesną świadomość – samej śmierci, tylko pochówku
w nieznanym dla bliskich miejscu na pustyni i tego, że jego ciałem zajmą się potem szakale. Ale najbardziej obawiał się ciemnego, brodatego diabła w turbanie, który często pochylał się nad chorym. Przerażenie w oczach chłopca musiało być dość czytelne, bo pewnego dnia pojawił się polski oficer, który wytłumaczył mu, że to nie diabeł, lecz brytyjski lekarz wojskowy, członek sikhijskiej wspólnoty religijnej, który naprawdę próbuje go wyleczyć.
Dzięki tym wyjaśnieniom Flizak junior pokonał strach i chorobę, a brodaty Sikh woził go potem swym zielonym motocyklem po pustyni, pomagając w kolejnych poszukiwaniach ojca.

Dziedzictwo w sercu i walizce
W rok później w Palestynie najmłodszy żołnierz 2 Korpusu Polskiego został uczniem Junackiej Szkoły Kadetów.
– Byłem uczniem szkół wojskowych, w których mieliśmy świetnych wykładowców, w tym wielu z doktoratami. Tak, polską historię i bogactwo ojczystej literatury poznałem w szkole kadetów – zapewnia dr Flizak. – Do dziś, mimo swego wieku, potrafię wyrecytować z pamięci „Maraton” Kornela Ujejskiego, a to naprawdę długi poemat.
Szkoły wojskowe w 1947 przeniesiono z egipskiego Port-Saidu do Anglii. Piętnastoletni Krzysztof odnalazł najpierw ojca, potem przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż matkę i siostrę, które dalszą część wojny spędziły w Ugandzie. Po maturze zdał konkursowy egzamin na uniwersytet, ale studia inżynierskie go nie pociągały.
Gdy w kwietniu 1951, po zejściu z pokładu „Queen Mary”, dziewiętnastoletni polski ekskadet stanął przed funkcjonariuszem US Immigration Office miał ze sobą dwie walizki książek oraz siedem dolarów w kieszeni.
– I myślisz, że zawojujesz z tym Amerykę? – spytał go urzędnik.
– Sir, you shall see! Pan się przekona – padła krótka odpowiedź.

*

                                                 * * *

Streszczenie życiorysu autora, które ukazało się w książce Polskiego Wydawnictwa Naukowego (PWN) w Warszawie pod tytułem „POLONIA”, 2000.

Ośrodek Przetwarzania Informacji
00-608 Warszawa
al. Niepodległości 188b
tel. (0 22) 825 12 40 do 42
fax: (48 22) 825 33 19
http://bazy.opi.org.pl e-mail: opi@opi.org.pl


The Roll of Honour of the Polish Science.
The Contemporary Scholars of Polish Origin Living and Working Abroad.

The Roll of Honour of the Polish Science appears to be a specific publication in the category of biographic dictionaries. Including over 800 entries related to Polish scholars, or those who declared to have Polish origin
or roots, living now and working outside of the Republic of Poland. The publication is an extension of currently emitted, voluminous lexicon entitled "The Contemporary Polish Scientists" comprising biographic profiles of Polish scholars employed in national universities and research institutes. The publication provides for an evidence of special esteem and appreciation for the Polish origin scholars living and working abroad, due to their enormous contribution to a cause of creating a favourable image of Poland on the international arena.

The Roll of Honour of the Polish Science has been compiled in the Information Processing Centre on
the basis of data stored in our database "Polish Scientists Abroad".

Dr. Christopher Flizak
Dyscyplina: psychologia
Specjalność: psychologia formowania, tworzenia i zdobywania konceptów; struktury organizacyjne i ich
wpływ psychologiczny oraz socjologiczny na członków organizacji
Kraj zamieszkania: Stany Zjednoczone Ameryki

Uczeni polscy za granicą identyfikator rekordu: oz89414

Christopher Flizak
Kraj: Stany Zjednoczone Ameryki
Miejsce urodzenia: Równe
Dyscyplina: psychologia
Specjalność: psychologia formowania, tworzenia i zdobywania konceptów; struktury organizacyjne
i ich wpływ psychologiczny oraz socjologiczny na członków organizacji

Uzyskane tytuły i stopnie naukowe:

Ph.D. 1965 - University of Wisconsin, Madison, WI, USA
M.S. 1963 - University of Wisconsin, Madison, WI, USA
Fil.Lic. 1962 - Uniwersytet w Sztokholmie, Szwecja
B.S. 1959 - University of Wisconsin, Madison, WI, USA

Przebieg pracy zawodowej:

Uniwersytet w Sztokholmie, - Asystent, 1961-63
University of Wisconsin, - asystent 1963-64, School of Education 1964-65
Wayne State University, Detroit, MI - Profesor 1965-67, Educational and Clinical Psychology,
State University of NY, Fredonia - Profesor, 1967-69, Dyrektor Teacher Education Research
Center
American Institute for Research, - Starszy Pracownik naukowy i
Pittsburgh - Dyrektor ds. badań naukowych (R&D) 1969-71
Wisconsin State Department of Public Instructions - Dyrektor ds. badań naukowych i rozwoju programów
(R&D) 1971-73
Evaluation Associates, Inc., Madison, WI - Dyrektor Naczelny 1973-75
University of South Florida, Tampa, FL - Profesor 1985-95
Polish American Agricultural Foundation - Dyrektor Naczelny i Przewodniczący Rady Zarządu
Clearwater, FL 1985-95
Danmar Professional Research Center, - Dyrektor Naczelny 1975-84
Clearwater, FL

Członkostwo naukowe:
American Psychological Association (APA)
American Educational Research Association (AERA)
American Association for Advancement of Science (AAAS)
Polskie Towarzystwo Naukowe na Obczyźnie, Londyn

Inne informacje:
Absolwent Junackiej Szkoły Kadetów 2go Polskiego Korpusu, Palestyna 1945-47
Uczestnik wojny koreańskiej (kapitan w jednostce spadochronowo-szturmowej 187th Airborne Regimental
Combat Team) 1952-53, ranny podczas akcji w Kumwha koło Iron Triangle, Korea – odznaczony
7 medalami i „Purpurowym Sercem” za otrzymane rany w czasie akcji w 1953 roku w Korei.
Prowadził badania naukowe i stworzył program szkoleniowy dla Lotnictwa Wojskowego Stanów Zjednoczonych 1970-90

Członek:
Disable American Veterans Organization (DAV)
Military Officers of America Association (MOAA)
Polish Legion of American Veterans (PLAV)
Aircraft Owners and Pilot Association (AOPA)

Publikacje:
Autor licznych artykułów i opracowań naukowych, m.in.: "Experimentally Induced Stress in Concept Attainment", 1965
Attainment of Concepts by Individuals, Pairs, Quads and Groups of Six with various number of attributes
in immediate and delayed situation, 1966
"Organizational Structure of Schools and its Relationship to Teachers' Psychological, Sociological and Educational Role Orientation", 1967
"School Organization and its Relationship to Teachers' Social Psychological Variables", 1968
"An Exploratory Assessment of CAP Evaluation Activities", [współautor], 1969
Program i podręczniki szkoleniowe dla Lotnictwa Wojskowego Stanów Zjednoczonych
objęte tajemnicą wojskową, 1970-90.

Hobby: pilotaż samolotów z uprawnieniem lotów instrumentalnych, oraz samolotów jedno-i wielo-silnikowych, żeglowanie jachtem przybrzeżne i dalekomorskie.

„Tygodnik Solidarność” nr 38, z 18 września 2009 

Zobacz też:http://waldemar-zyszkiewicz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=445&Itemid=33

                                              * * *

*

"NAJMŁODSZY ŻOŁNIERZ 2. POLSKIEGO KORPUSU GEN. ANDERSA, KRZYSZTOF FLIZAK " - E - MAIL Z USA...

2009-12-10

"P.S. Panie Franku, kopie tego listu wysyłam do moich przyjaciół po świecie..." Uprzejmie informuję Szanownych Gości mojej strony, że otrzymałem właśnie od bratanka dr Sebastiana FLIZAKA - dr Krzysztofa Flizaka następujący e-mail:...

"P.S. Panie Franku, kopie tego listu wysyłam do moich przyjaciół po świecie..."
Uprzejmie informuję Szanownych Gości mojej strony, że otrzymałem właśnie od bratanka dr Sebastiana FLIZAKA - dr Krzysztofa Flizaka następujący

e-mail:




Najmłodszy żołnierz 2 Polskiego Korpusu gen. Andersa,
Krzysztof Flizak, melduje się sierżantowi Bronisławowi
Dereniowi, szefowi kompanii, Habbanyia, Irak, 1942



Krzysztof Flizak wita kwiatami Naczelnego Wodza, gen. Sosnkowskiego,
i gen. Andersa, Dowódcy 2 Polskiego Korpusu, Nazaret, Palestyna, 1943 




Najmłodszy żołnierz 2. Polskiego Korpusu Generała Andersa, Kapitan 8. Armii Stanów Zjednoczonych, Weteran Wojny Koreańskiej, w której był ranny 25 maja, 1953 składa hołd poległym w 65 rocznicę Powstania Warszawskiego na Wojskowym Cmentarzu na Powązkach 1 sierpnia 2009. 

* * *

"Panie Franku,

Bardzo, a bardzo było to miłe spotkanie.
Gratuluję i dziękuję Panu za tak patriotyczną pracę,
którą Pan robi dla Polski na Ziemi Washingtona.
Zupełnie z Panem się zgadzam, że Polonijna młodzież
powinna być wychowywana z dumą narodową i wiedzą
o ogromnych, przeszło tysiącletnich, osiągnięciach kulturowych
wielkiego Narodu Polskiego. Zarazem, powinni również być
świadomi naszych Polonijnych Przodków, emigrantów do
Ameryki, którzy włożyli wiele wysiłku, potu i krwi dla ich
przybranej Ojczyzny, która ich przygarnęła i dała im szansę
na nowe życie, gdy ich inni w Europie prześladowali tylko dlatego,
że byli Polakami. Ma Pan również rację, ze nie powinniśmy być
w zaślepieniu zachwyceni Ameryka, lecz mieć wystarczająco
krytyczne spojrzenie, by przyswajać sobie wartości i wszystko
to co ten wielki, młody Naród w bardzo krótkiej swojej historii
zdobył, a odrzucać to co nie jest dodatnie, dobre i szlachetne.
Jesteśmy dziedzicami ogromnego kulturowego dorobku
i powinniśmy nie tylko to zachowywać, lecz również wnosić
do naszej przybranej Ojczyzny. Uważam, że Polskie Centrum
powinno więcej działać "misyjnie", wśród ludności amerykańskiej,
a nie tylko się bawić, zbierać pienądze i wzjemnie adorować.  

Moim zadaniem zawsze było od czasu, gdy przyjechałem do
Stanów 59 lat temu w 1951 roku, właśnie pracować wśród ludności
tutejszej i im przekazywać to co najbardziej cenne w kulturze Polski.
Robiłem to nie tylko w Armii USA, ale też na kilku uniwersytetach,
gdzie byłem profesorem. Korespondencja emailowa, którą otrzymuję
od moich byłych amerykańskich studentów przez ostatnie 20 lat
świadczy o tym, że jednak zostawiłem dość znaczne piętno za które
mi są wdzięczni i dziękują. Za to medali się nie dostaje, ale dużo satysfakcji,
gdyż jest kilku moich byłych studentów, którzy są obecnie profesorami
na kilku amerykańskich i kanadyjskich uczelniach, a kilku inżynierami,
pilotami, lekarzami, nauczycielami, dyrektorami szkół,  itd. 

Panie Franku, wiele mógłbym na ten temat jeszcze powiedzieć, napisać.
Ale, taki temat najlepiej się rozwija przy dobrej kawie lub dobrym winie.

Przesyłam moje serdeczne uściski, życząc powodzenia w Pana szlachetnej
pracy i załączam parę moich zdjęć, które na pewno Pana zainteresują.
Z Polski zostałem wywieziony na Syberię mając 8 lat i już nigdy tam nie
powróciłem, ale w Armii Stanów Zjednoczonych mówiono o mnie:
"This is an American Soldier with a Polish heart." Byłem zawsze z tego
bardzo dumny. Polska zawsze była i jest w moim sercu.
Krzysztof
   
P.S. Panie Franku, kopie tego listu wysyłam do moich przyjaciół po świecie.
Zasługuje Pan na rozgłos swojej pracy."  

* * *

Chrisopher Flizak

(Tłumaczenie strony)
http://www.poles.org/DB/F_names/Flizak_C.html

Psychologist, scholar Psycholog, badacz

Born Aug. 19, 1932, Rowne, Poland; came to US, 1951; son of Tadeusz and Olga (Martynowicz); married Maria (Matuszewska). 

Urodził się 19 sierpnia 1932, Równem, Polska; przybył do USA w 1951, syn Tadeusz i Olga (Martynowicz), żona Maria (Matuszewska).


Education:
Bachelor of Science (BS), University of Wisconsin, Milwaukee, 1959; Master of Science (MS), 1963, Ph.D., 1965, University of Wisconsin, Madison.
 

Wykształcenie:
Bachelor of Science (BS), University of Wisconsin w Milwaukee, w 1959 r.; Master of Science (MS), 1963, dr 1965, University of Wisconsin, Madison.


Career:
assistant prof., Wayne State University, Detroit (MI), 1965-67; associate prof., State University of New York (SUNY), Fredonia, 1967-69; senior research scientist, American Institutions for Research, Pittsburgh (PA), 1969-70; research director, Department of Public Instruction, 1970-72, director, Research and Development, Evaluation Associate's, 1972-78, Madison (WI); president and director, Danmar Professional Center, Clearwater (FL), 1978 -.
 

Kariera:
asystent prof. Wayne State University, Detroit (MI), 1965/67; współpracownik prof., State University of New York (SUNY) Fredonia, 1967/69, naukowiec, amerykańskie instytucje na rzecz badań, Pittsburgh (PA ), 1969-70, dyrektor ds. badań, Department of Public Instruction, 1970/72, dyrektor badań i rozwoju, oceny stowarzyszonej, 1972/78, Madison (WI), prezes i dyrektor, Danmar Professional Centre, Clearwater (FL), 1978 -.


Author:
various articles in professional journals.
 

Autor:
różne artykuły w profesjonalnych czasopismach.


Member of:
Polish Society of Arts and Sciences Abroad, London (United Kingdom); American Association for the Advancement of Science (AAAS); American Psychological Association (APA); American Educational Research Association; Disabled American Veterans Association; executive director, Polish - American Agricultural Research and Development Foundation, Florida - Poland.
 

Członek:
Polskie Towarzystwo Sztuki i Nauki za Granicą, Londyn (Wielka Brytania), American Association for Advancement of Science (AAAS), American Psychological Association (APA), American Educational Research Association, American niepełnosprawnych Stowarzyszenia Weteranów, dyrektor wykonawczy, Polski -- American Agricultural Research and Development Foundation, Florida - Polska.


Served with:
US Army, Korean War, captain, 1952-54
 

Podawane z:
US Army, wojny koreańskiej, kapitan 1952/54


Affiliation:
Republican, Roman Catholic
 

Affiliation:
Republikańskiej, katolicy


Languages:
Polish, English, Swedish, Serbo-Croatian; Russian
 

Języki:
polski, angielski, szwedzki, serbsko-chorwacki, rosyjski


Hobbies:
pilotage, landing aircraft, sailing boats
 

Hobby:
pilotaż samolotu , żaglówki


Home:
13016 Huntington Woods Ave., Spring Hill, FL 34609
 

Strona główna:
13016 Huntington Woods Ave., Spring Hill, FL 34609



Zobacz też: 
http://www.maciejczak.rmt.pl/n96.html
http://www.maciejczak.rmt.pl/p7.html

powrót


następna >>

Projekt i wykonanie Remnet Copyright © Władysław Maciejczak 2007 All Rights Reserved