Z KRAINY ZAGÓRZAN
KRAINA ZAGÓRZAN w polskiej poezji ...
Nastrojowe wiersze W. ORKANA
oddające piękno zagórzańskiego krajobrazu:
***
Wieczór lipcowy był – pogodny, ciepły,
Księżyc nad Pustkę wyszedł pełnią
I spoza smreków, które w milczeniu zakrzepły,
Spoza stręczystych chmur,
Które się jak baranki wełnią,
Zajrzał na moje osiedle...
Owiał mi duszę czar kochanych gór –
Tchnienie, o jakim śnią prastare jedle.
***
Cudnie się tęczy mrąca zorza -
W omgli sinawej toną góry -
Niebo jak sina roztocz morza -
Jak wyspy dalne mglą się chmury;
Mrokiem zasnute lasy dyszą -
Rżą łany świerszczów srebrnym graniem -
Różową błogosławion ciszą,
Gaśnie dzień, szczęsny dokonaniem;
Echami dźwięczą gdzieś pasterze -
Plącze się postuk wsi dalekiej -
Skądś zalatuje poszum rzeki -
Gdzieś dzwonią na pacierze.
***
Jest kraj nieznanych cudów,
Gdzie z białych gór
Potoki srebrem płyną,
Doliny śpią...
***
W.ORKAN w znanej apostrofie z „Drzewiej”:
O kraju dziwnie uroczy!
O cicha, biała dolino!
O lesie, tajemny lesie!
Wieczysta bogów gontyno.
***
Jan FUDALA -„Jasiek z Gorców” Ze zbiorku: „W bukowińskiej karczmie”
POETA...
Raniusieńko ukłoniłem się wiośnie
poszedłem uboczą
spotkanym ludziom pozdrówkałem serdecznie
Boga pochwaliłem przed górską kapliczką
chciałem powitać świt i wschód słońca
usiłowałem wiersz napisać
złożony z brzasku, wiosny i Gorców
Ludzie zrobili wielkie oczy
- co on za te wiersze kupi...
z politowaniem kiwali głowami
- idzie wschód słońca oglądać
Taki głupi!...
***
Jan FUDALA - z tomiku pt.”Śrybelny miesiącku”...
G O R C E...
Gorce to moje ocarowanie
wyście som jak mojego dziywcęcia „Kochanie”
Tu zimowom nockom gwiozdecki ozsypują sanie
Tu wiecorem z boginkami moze sie kąpać kozdy
Tu syćkie dziywcęta som ślicne
i ogniste
jak siwki góralskiego gazdy
Tu w serca zaklynte zbójnickie dukaty
tu dzieciska nie banujom do mamy, do taty
Kie zapieje kur
tu przyjezdzojcie ostomili
bo tu skolnej miyłości ucy gorcański wiecór
***
Fragment wiersza Leopolda STAFFA o GORCACH:
Gorce chmurne i dżdżyste, zielone manowce,
Smreki, szałasy kryte sczerniałymi deski,
Piargi, liche kartofle i chude owieski,
Musujące potoki i skubiące owce,
Kraina mokra, chłodna, wieczyście zziębnięta
W bose nogi pastuchów, co gęsi i krowy
Pasą na słocie, kryjąc w szare worki głowy,
Holofieniem góralskich głosów zachrypnięta,
Chociaż szyje wzgórz swoich owija w mgieł szale,
Gdy samotnie, odludnie turlikają hale....
***
Z. LUBERTOWICZ w sonecie
pt. „Widok z Gorców na Tatry” (1922 r.):
Wyszedłem w Gorce rano... W dole wsi Podhala
toną we mgle srebrzystej, spienionej jak morze,
na szczytach zaś już słońce promieniste gorze
i blaski na powierzchni białych mgieł rozpala.
***
powrót
|